Na ogół po świętach i innych większych imprezach zostaje sporo jedzenia. Pół biedy, jeśli ma się z kim tym podzielić i rozdysponować to gościom na wynos - tak było u nas. Na święta pojechaliśmy do Rodziców. Większą część zrobiła gospodyni, mniejszą ja, coś przynieśli inni goście.
Mieliśmy do wyboru domowe wędzone wędliny (szynkę, boczek i kiełbasę), schab ze śliwką, schab z suszonymi pomidorami i szynką typu szwarcwaldzkiej, pasztet z żurawiną, białą kiełbaskę do śniadania.
Do tego dwie sałatki - śledź, ogórek konserwowy, kukurydza, cebula, ziemniaki i majonez oraz smażona pierś kurczaka z curry, kukurydza, ananas, seler konserwowy, szczypiorek i majonez.
Majonez od jakiegoś czasu robię sama - ten ze sklepu jest dla mnie zbyt octowy, a często ma też zbędne dodatki.
Były też jajka na twardo z wędzonym łososiem, majonezem i kiełkami rzodkiewki.
Poza tym - naturalny chrzan (kupuję w warzywniaku bardzo dobry, mooocny!), własnoręcznie robiona żurawina (cierpko-gorzka, nie lubię dodawać dużo cukru do przetworów; idealna do mięs) oraz ćwikła z chrzanem (dla tych, co wolą delikatniejszy smak).
Obiad pominę. Dodam tylko, że zrobiłam bardzo dobry żurek - w tym samym warzywniaku, w którym kupiłam chrzan, dostałam też pyszny zakwas, stuprocentowo naturalny, w słoiku. W konsystencji, wyglądzie i zapachu zupełnie inny od tego, który kupuje się w marketach w butelkach.
Przywiezione smakołyki powoli zjadaliśmy na śniadanie, obiad, kolację i na kanapkach do pracy - kanapka z dobrym żytnim chlebem i pysznym pasztetem z żurawiną jest niebem w gębie w porównaniu do pseudokanapek, które są serwowane w wielu przyzakładowych bufetach.
Dziś jednak postanowiłam zrobić sobie do pracy coś lżejszego. Zostało mi jeszcze trochę schabu z pomidorami i postanowiłam wykorzystać go do sałatki.
Najpierw do pudełka powędrowała mieszanka sałat.
Potem dołączyły oliwki.
Następnie plastry pieczonego schabu z pomidorami i szynką.
A na koniec garść kiełków.
Do tego dressing z oleju rzepakowego tłoczonego na zimno, soku z cytryny, soli selerowej (domowej), mielonej czarnuszki i posiekanej trybuli.
Składniki umieszczam w słoiczku.
Zakręcam szczelnie pokrywkę i energicznie mieszam przez chwilę, Powstaje emulsja:
Podpatrzyłam to u Jamiego Olivera ;)
Sałatkę pakuję w pudełko, sos - w oddzielny słoiczek. Łączę dopiero tuż przed jedzeniem, żeby sałata nie nasiąkła olejem. Dodatkowo można wziąć pełnoziarniste pieczywo, banana, jabłko, jogurt, garść orzechów. Ja byłam dziś w pracy krótko, więc to mi zdecydowanie wystarczyło ;)
Przepis na schab:
mięso rozkroić na dwie lub trzy części (zależnie od jego grubości), rozbić w miarę cienko uważając, żeby nie zrobiło się za dużo dziur. Delikatnie oprószyć solą (pomidory i szynka są słone) i posypać pieprzem. Na tym ułożyć plastry szynki, żeby zachodziły na siebie. Potem dwa rządki pomidorów suszonych - tak, żeby nie były tylko w środku, ale w dwóch miejscach; jak na zdjęciu powyżej. Zawinąć ciasno w folię aluminiową albo związać sznurkiem. Piec zależnie od możliwości swojego piekarnika ;) Najważniejsze, żeby nie było to za długo, bo mięso wyjdzie zbyt suche. Myślę, że 30-40 minut wystarczy. Można podać na ciepło do obiadu lub na zimno jako wędlinę.
Smacznego! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz